Płeć piękna zaczyna rządzić polską siatkówką. O TAURON Puchar Polski w Elblągu powalczą trzy kluby z kobietami w zarządzie
Niezależnie od tego, czy na boisku grały siatkarki, czy siatkarze, gabinety prezesów polskich klubów przez lata były zdominowane przez mężczyzn. Ten trend jednak coraz widoczniej się zmienia. Trzema z czterech klubów, które wezmą udział w turnieju finałowym żeńskiego TAURON Pucharu Polski w Elblągu, zarządzają kobiety. Panie na kierowniczych stanowiskach są obecne również w klubach PlusLigi i PLS 1. Ligi. Jak odnajdują się w tym środowisku i co do niego wniosły? O tym same zainteresowane.
O tym, że w Elblągu zagrają dwa kluby zarządzane przez kobiety, jasne było już na etapie ćwierćfinałów. Tam KS DevelopRes Rzeszów (wiceprezes Ewa Walas oraz członek zarządu Paulina Peret) pokonał Sokół & Hagric Mogilno (prezes Agnieszka Laskowska), a BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała (prezes Aleksandra Jagiełło) wygrał z UNI Opole (wiceprezes Anna Monkiewicz). Ostatnim finalistą zostali PGE Budowlani Łódź (wiceprezes Izabella Kędziora) po pokonaniu LOTTO Chemika Police. Jedynym klubem z wyłącznie męskim zarządem będzie więc kopciuszek w tym gronie, czyli pierwszoligowy NETLAND MKS Kalisz (bilety na półfinały są wciąż dostępne już od 26,50 zł). Tytułu bronił będzie DevelopRes, który w poprzednim sezonie zdobył podwójną koronę, po raz pierwszy w historii zdobywając mistrzostwo kraju.
- Trochę czekaliśmy na ten moment i bardzo się cieszę, że w końcu nadszedł - wspominała Ewa Walas w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem na kanale Siatkarskie Ligi, w której porusza też temat przełamywania stereotypów, jeśli chodzi o obecność kobiet w sporcie.
Troszkę porównuję to po prostu z biznesem. I to tak jak w biznesie... zresztą ja na co dzień nawet pracując, pozyskując sponsorów, spotykając się z prezesami firm, z zarządami, w większości spotykam się właśnie z mężczyznami. Więc to jest fakt, ale ten stereotyp w biznesie udało się złamać i właściwie już nie ma żadnej takiej sztywnej linii podziału. Z tego co obserwuję, to myślę, że jeszcze troszkę czasu musi upłynąć, żeby faktycznie te kobiety w sporcie zaistniały. I nie tylko w sporcie na takich stanowiskach zarządzających, ale też jako trenerki, jako sztab szkoleniowy. Myślę, że tych kobiet ciągle jest jeszcze mało.
Bielsko-Biała jest wyjątkowym miastem w skali polskiej siatkówki, bo w rozgrywkach zarządzanych przez Polską Ligę Siatkówki występują dwa kluby i w obu funkcję prezesa pełnią kobiety. W BKS-ie BOSTIK ZGO jest to Aleksandra Jagieło, podczas gdy występującym w PLS 1. Lidze BBTS-em już trzeci sezon zarządza Ida Szostakowska.
Mamy z Olą Jagieło podobne perspektywy i nie ukrywam, że na początku, ale naprawdę przez bardzo krótki okres, ja gdzieś to odbierałam jako rywalizację, że Ola jest wyżej, bo BKS jest wyżej, my spadliśmy, jesteśmy niżej. Natomiast nasze spotkania i rozmowy pokazały mi, że tak nie jest, że Ola traktuje mnie jako równą sobie i z każdym tematem tak naprawdę jedna do drugiej może przyjść i zawsze znajdujemy rozwiązanie. Wspólnie możemy więcej. Więc wydaje mi się, że na pewno to, że kobieta z kobietą szybciej się dogada niż kobieta z mężczyzną, ma tutaj duże znaczenie.



