Kajetan Marek: każdy finał jest emocjonujący
Dzisiaj zostanie rozegrany pierwszy mecz finału PLS 1. Ligi sezonu 2025/26. Po przeciwnych stronach siatki stanie GKS Katowice i BBTS Bielsko-Biała. - Tak naprawdę, to czasu na jakieś specjalne przygotowania nie ma wcale. Taktycznie przygotujemy się najlepiej jak potrafimy, a poza tym staramy się jedynie podtrzymać rytm i właściwie do finału wchodzimy z marszu. Terminarz mocno pędzi i może się okazać, że za tydzień sezon przejdzie do historii - powiedział Kajetan Marek, libero katowickiej drużyny.
PLS 1.LIGA.PL: Półfinałowa rywalizacja z KKS Mickiewicz stała na wysokim poziomie. To wy byliście faworytem tego półfinału. Chce jednak zapytać, czy spodziewaliście, że rywale tak wysoko zawieszą poprzeczkę?
KAJETAN MAREK: Rzeczywiście, startowaliśmy do fazy play off z pierwszego miejsca, co automatycznie stawiało nas w roli faworyta. Jednak nie bez przyczyny zwykło się mówić, że decydująca faza rozgrywek rządzi się swoimi prawami. Spodziewaliśmy się, że łatwo nie będzie, chociaż pierwsze pięć setów rywalizacji rozegraliśmy pod naszą pełną kontrolą. Może to troszkę nas uśpiło. Daliśmy wrócić rywalom do gry i ostatecznie musieliśmy udowadniać naszą wyższość w trzecim meczu, dość nerwowym i granym na styku.
Oceniając całą rywalizację, to chyba ten półfinał można potraktować jako bardzo dobre przetarcie przed decydującą walką o złoty medal?
KAJETAN MAREK: Zdecydowanie wolelibyśmy zamknąć półfinałową rywalizację w dwóch meczach i mieć nieco dłuższy czas na regenerację, ale jest jak jest i obie drużyny w finale mają takie same warunki.
Nie ma dużo czasu na przygotowania. Już w środę rozegracie pierwszy mecz finału. Domyślam się, że przygotowania idą pełną parą?
KAJETAN MAREK: Tak naprawdę, to czasu na jakieś specjalne przygotowania nie ma wcale. Taktycznie przygorujemy się najlepiej jak potrafimy, a poza tym staramy się jedynie podtrzymać rytm i właściwie do finału wchodzimy z marszu. Terminarz mocno pędzi i może się okazać, że za tydzień sezon przejdzie do historii.
Na tym etapie da się jeszcze rywala czymś zaskoczyć?
KAJETAN MAREK: Nie wydaje mi się. Spodziewam się, że finał to będzie gra na emocjach i gra charakterów. Kto lepiej poradzi sobie z presją i komu zostało więcej energii i zdrowia - ten wygra.
W środę po przeciwnej stronie siatki staną siatkarze BBTS-u. Dla Ciebie, który przez lata był związany z tym klubem, to będzie wyjątkowa, żeby nie powiedzieć inna rywalizacja?
KAJETAN MAREK: Zawsze z sympatią i sentymentem wracam do hali pod Dębowcem. Jest też dodatkowy dreszczyk emocji, bo jest to klub z miasta, w którym się wychowałem i w którym mieszka moja rodzina. Osobiście bardzo się cieszę, że spotkamy się w finale. Już raz taka sytuacja miała miejsce, ale tym razem zamierzam wyjść z tej rywalizacji zwycięsko.
Nie jest tajemnicą, że zarówno GKS jak i BBTS walczycie o powrót do PlusLigi. To wszystko sprawia, że ta rywalizacja będzie niezwykle emocjonująca.
KAJETAN MAREK: Każdy finał jest emocjonujący. Jest naprawdę blisko celu, który sobie założyliśmy i teraz czas postawić ostatnie trzy kroki. Niezależnie która drużyna byłaby w finale po drugiej stronie siatki, tak samo chciałaby wygrać, ale mam nadzieję i zrobię wszystko, żeby w przyszłym sezonie móc podziwiać GKS Katowice w najwyższej klasie rozgrywkowej.



