Grzegorz Pająk: cel nie zmienia się
Po pierwszym przegranym meczu GKS-u Katowice w sezonie 2025/2026 (z CUK Aniołami w Toruniu 1:3) służby prasowe klubu rozmawiały z kapitanem lidera PLS 1. Ligi Grzegorzem Pająkiem
Nadeszła pierwsza przegrana w tym sezonie. Jak skomentujesz spotkanie z Aniołami?
To była jak najbardziej zasłużona wygrana Aniołów. Stawili nam duży opór. My trochę męczyliśmy się sami ze sobą. Nikt nie wszedł w ten mecz dobrze. Jeden dobry set w naszym wykonaniu to zdecydowanie za mało, żeby powalczyć na trudnym terenie z dobrze dysponowaną w ostatnich kolejkach drużyną.
Można powiedzieć, że w tym spotkaniu było wszystko: chwile przestoju, długie wymiany, znalazły się też dobre momenty po stronie GKS-u. Jak uważasz, co w głównej mierze przesądziło o takim wyniku?
Przede wszystkim skuteczność w ataku, jednak od razu chciałbym zaznaczyć, nie chodzi o to, że jest to wina zawodników, którzy dziś atakowali. To rozkłada się na każdy poszczególny element – wystawę, przyjęcie... Kluczem do zwycięstwa w każdym meczu będzie skuteczność w ataku. Zagrywaliśmy nie najgorzej, choć było też sporo błędów, ale kluczem była skuteczność w ataku.
Pomimo niekorzystnego wyniku sytuacja GKS-u Katowice nadal jest bardzo dobra i nie należy o tym zapominać. Jaki jest cel drużyny przed kolejnymi spotkaniami?
Przede wszystkim na ten moment chcemy ochłonąć i spokojnie wrócić do Katowic. Będziemy mieli czas wolny i po tym wierzę, że sztab przeanalizuje to spotkanie. Na pewno pojawi się wiele wniosków, o których wszyscy porozmawiamy i wracamy do pracy. Nasz cel na ten sezon się nie zmienia. Byłaby to niesamowita i przepiękna historia, gdyby udało nam się przejść przez cały sezon bez przegranej, ale z doświadczenia wiem, że to nie jest łatwe i nikomu się to jeszcze nie udało. Nam też przy ewentualnym awansie się to nie uda.
W hali w Toruniu wspierała Was grupa kibiców. Chyba należą im się za to podziękowania, bo przejechali kawał drogi.
Tak, w wypełnionej hali niestety nie było ich słychać, natomiast ich obecność wiele dla nas znaczy. Super, że za nami pojechali. Fajnie odczytali to, że w takim meczu będziemy potrzebowali wsparcia. Wielki szacunek i bardzo dziękujemy za ich obecność.

