Środa z PLS 1. Ligą: KKS Mickiewicz Kluczbork - GKS Katowice 3:2
KKS Mickiewicz Kluczbork wygrał z GKS-em Katowice 3:2 (16:25, 17:25, 25:21, 25:13, 15:11) w drugim meczu play off o miejsca 1-4. MVP Kamil Maruszczyk. W rywalizacji do dwóch zwycięstw jest remis 1-1. Trzecie spotkanie odbędzie się w niedzielę w Katowicach.
Pierwsze punkty w rywalizacji po równo trafiały na konta raz jednej, a raz drugiej ekipy. Przy zagrywce Wojciecha Włodarczyka GieKSa zanotowała serię 4 punktów i objęła swoją pierwszą przewagę w meczu (11:7), co skłoniło trenera rywali - Mariusza Łysiaka do skorzystania z przerwy. Katowiczanie nie dali wybić się z rytmu i konsekwentnie utrzymywali gospodarzy na dystans. Świetnie spisywał się Michał Superlak, a KKS miał spore problemy z zatrzymaniem naszego atakującego. Zespół trenera Emila Siewiorka szedł za ciosem. Ze swojego zadania na zmianie znakomicie wywiązał się Damian Domagała dokładając asa serwisowego na 22:15. GKS pewnie doprowadził partię do końca, którą zwieńczyła punktowa zagrywka Superlaka na 25:16.
GieKSa kontynuowała swoją dobrą grę i już na starcie drugiego seta błyskawicznie zanotowała 4 "oczka". Katowiczanie stale dokładali kolejne punkty, nie pozwalając gospodarzom na dojście do głosu. Ich prowadzenie wzrosło do 7:1. Trener Łysiak próbował reagować zmianami - na boisko w miejsce Mateusza Lindy wszedł Yesser Amrat. Kluczborczanie podjęli rękawice i po asie serwisowym atakującego KKS-u, przewaga stopniała do 3 punktów. O czas dla drużyny gości poprosił ich szkoleniowiec. Trójkolorowi wywierali presję na zagrywce i utrzymywali wysoką skuteczność w ataku, czym wypracowali sobie bezpieczną przewagę (16:10), którą utrzymał do samego końca. Tym razem to Grzegorz Pająk posłał asa serwisowego zamykającego drugą partię (25:17).
Na zmiany w wyjściowej szóstce zdecydował się KKS - na parkiet wyszli Konrad Mucha oraz Michał Gawrzydek. Początek trzeciego seta należał do rywali, którzy przejęli inicjatywę i wyszli na prowadzeni 6:2. Trener Siewiorek musiał interweniować - na boisko w miejsce Superlaka i Pająka weszli Domagała i Piotr Fenoszyn. Gospodarze lepiej prezentowali się w ataku, jednak GieKSa, pomimo problemów w przyjęciu, starała się odrabiać stratę. W kolejnej roszadzie na parkiet wszedł Gonzalo Quiroga w miejsce Włodarczyka. Przy zagrywce Wojciecha Ferensa strata gości zmalała do 14:17, jednak po stronie gospodarzy skutecznie odpowiadał Kamil Maruszczyk. W końcówce strata zmalała do 2 punktów, a na plac gry wrócili Superlak i Pająk. Ostatecznie jednak to gospodarze zapisali partię na swoim koncie wygrywając 25:21.
Katowiczanie musieli walczyć o powrót na dobre tory. Początek seta zapowiadał się na dość wyrównany, jednak po kilku błędach GKS-u to rywale mieli kilka punktów przewagi. GieKSa znalazła się w poważnych tarapatach, a gospodarze konsekwentnie uciekali z wynikiem. Po dwóch asach serwisowych Artura Pasińskiego zespół z Kluczborka prowadził już 14:7. Mieliśmy spore problemy z utrzymaniem przyjęcia i przerwy w grze na życzenie trenera nie pomagały drużynie GKS-u. Nie była ona w stanie poradzić sobie ze świetnie funkcjonującym blokiem KKS-u, a gospodarze byli nie do zatrzymania i pewnie wygrali 25:13.
Rywalizację w Kluczborku, tak samo jak w rundzie zasadniczej, miał rozstrzygnąć tie-break. Kluczborczanie nie zatrzymywali się ani na moment i mocno weszli w piątą partię, błyskawicznie wychodząc na prowadzenie 4:1. GKS nie pomagał sobie popełniając błędy w polu serwisowym. Choć walczył i zmniejszył stratę do 3 punktów, finalnie nie zdołał znaleźć sposobu na zatrzymanie nakręconych gospodarzy - hala w Kluczborku ponownie okazała się dla GKS-u pechowa i przegrał 11:15. Ostateczne rozstrzygnięcie rywalizacji w półfinale przyniesie mecz rozegrany w Arenie Katowice.
Pkt po pkt:https://www.pls1liga.pl/games/action/show/id/1104739.html#pktvspkt
Statystyki: https://www.pls1liga.pl/games/action/show/id/1104739.html#stats


